Blog

#Nasz Team: Bóg uczy mnie kochać ludzi przez muzykę

#Nasz Team: Bóg uczy mnie kochać ludzi przez muzykę

Bóg znalazł na mnie sposób aby przyciągnąć do siebie i przemienić. Wykorzystuje coś na co jestem bardzo wrażliwy – muzykę. Z natury jestem outsiderem, a praca w diakonii “zmusza” mnie do kochania ludzi i akceptowania ludzkich ograniczeń.

Pamiętam jak przed sześcioma laty trafiłem na rekolekcje metanojskie i podczas jednego ze spotkań uwielbienia zostało wypowiedziane słowo poznania: Pan pragnie aby chłopak który jest tutaj na sali uwielbiał Go na gitarze… dotknęło mnie to, trochę się zmieszałem ale nie brałem tego do siebie, pomyślałem że na sali jest przynajmniej pięciu innych gitarzystów o których może chodzić, ale to na pewno nie do mnie.  Oczywiście myliłem się bo już za kilka miesięcy należałem do Służby Uwielbienia i grałem na gitarze elektrycznej. Teraz wspominając te minione lata posługi w diakonii widzę, że to co robiliśmy było na swój sposób pionierskie. Do tej pory nie mogę zrozumieć jak tak różnorodna grupa ludzi (zarówno pod względem charakterów jak i preferencji muzycznych) jest w stanie znaleźć wspólny język, to niesamowite że każdy z nas jest w stanie odsunąć swoje ego na dalszy plan aby uwielbić Boga.

Na początku myślałem że służba w diakonii będzie przypominała  granie w zespołach tak jak to robiłem w młodości przed nawróceniem, Bóg miał jednak inny pomysł. Sytuacja w której pozwoliłem używać moich umiejętności gitarowych tak jak On chce, nauczyła mnie “puszczania kontroli”- dopiero wtedy poczułem na własnej skórze co znaczy oddawać życie Bogu, kiedy musiałem oddać coś dla mnie bardzo cennego. Gra na gitarze to było coś co wypełniało moje życie od młodości, bardzo szybko zobaczyłem że to dla mnie coś więcej niż zwykłe hobby, potrafiłem spędzać kilka godzin dziennie żeby nauczyć się jakieś nowej zagrywki czy skali muzycznej, a kiedy już głowa mi parowała od włożonej pracy, odtwarzałem ulubione nagrania i improwizowałem do nich. Często kończyło się to zaśnięciem z gitarą w rękach.

Pamiętam sytuację , w której kiedy już podjąłem decyzję o wejściu do wspólnoty, pojechaliśmy wszyscy na seminarium wylania darów Ducha Świętego, trwała jakaś narada liderska za zamkniętymi drzwiami obok sali gdzie był sprzęt muzyczny Służby Uwielbienia. Stała tam jakaś gitara elektryczna z nudów zacząłem grać jakieś rockowe riffy, kiedy liderzy to usłyszeli to zza zamkniętych drzwi wychylała się jakaś ciekawska głowa. Na następny dzień dostałem śpiewnik i wakat gitarzysty w diakonii… nie znałem żadnej uwielbieniowej pieśni 🙂

Często widzę jak Bóg przemienia mnie podczas służby, jak ktoś skoncentrowany na sobie staje się zapatrzonym w Niego “chwalcem”. Bóg znalazł na mnie sposób aby przyciągnąć do siebie i przemienić, wykorzystuje coś na co jestem bardzo wrażliwy czyli muzykę. Z natury jestem outsiderem, a praca w diakonii “zmusza” mnie do kochania ludzi i akceptowania ludzkich ograniczeń. O ile jest mi łatwo kochać Boga to z ludźmi mam już większy problem. Myślę, że zmiana mojego podejścia do ludzi jest największym osobistym owocem pracy przy uwielbieniu.

Wtedy gdy zaczynałem przygodę z Bogiem nie sądziłem, że będę uczestnikiem najbardziej szalonego uwielbienia jakie dotąd znałem i to na STREFIE ZERO! Już piąty raz będę miał zaszczyt posługiwać gitarowym uwielbieniem na tej konferencji- zawsze towarzyszy temu mnóstwo emocji i ekscytacji. To dla mnie ogromny przywilej, że mogę to robić. Za każdym razem diakonia daje z siebie wszystko i nie pamiętam konferencji, po której nasz lider uwielbienia nie miałby zdartego gardła- połamane pałki od perkusji i zerwane struny od gitary to u nas standard. Jest coś urzekającego w tym “dzikimi”, metanojskim uwielbieniu, które wymyka się poza wszelkie schematy. Już nie mogę się doczekać tegorocznej Strefy.

 

Autor: Tadeusz Urbaniak – z wykształcenia fizjoterapeuta. Ukończył drugą edycje szkoły liderów.  Jest zaangażowany w posługę diakonii uwielbienia we wspólnocie Metanoia. W swojej służbie stawia na połączenie spontaniczności i profesjonalizmu. Jest animatorem. Swoją pasje do Boga przenosi na dźwięki gitary elektrycznej ciągle szukając nowych nieodkrytych sposobów na oddanie chwały Bogu. Prywatnie mąż Moniki. W wolnym czasie oddaje się aktywnemu wypoczynkowi biegając, jeżdżąc na rowerze oraz uprawiając narciarstwo biegowe.

Dziel się, udostępniaj, lajkuj! 😉