Blog

#NaszTeam: Duchowe paliwo

#NaszTeam: Duchowe paliwo

Słuchali z życzliwym zainteresowaniem. Kiedy myślałem, że to już koniec, zaskoczyli mnie pytaniem: „a jak to się stało, że Ty się nawróciłeś?”. Nie spodziewałem się tego – przecież byłem tam zaprosić ich na konferencję, a nie opowiadać o sobie.

Strefa Zero jest dla mojego życia wewnętrznego tym, czym wizyta samochodu na stacji benzynowej. Nawet najlepszy wóz nigdzie nie pojedzie bez wlania paliwa i takim właśnie „duchowym tankowaniem” jest dla mnie to wydarzenie. Wykłady, rozmowy z uczestnikami oraz obserwacja tego jak ludzie obok mnie przeżywają to co się wokół nas dzieje, wyzwalają we mnie chęć i motywują mnie do pogłębienia swojej relacji z Bogiem i okazywania bliskim tego, że to z niego czerpię swój optymizm, siłę i pewność.

Strefa Zero w 2017 roku była drugą konferencją, w której wziąłem udział, ale pierwszą jeżeli chodzi o służbę. Z pierwszej pamiętam ciemną, klimatyczną salę, momenty uniesienia i wzruszenia oraz radość z tego, że jestem tam razem z najbliższymi. W kolejnej edycji uczestniczyłem już bardziej świadomie i z chęcią przyjmowałem na siebie nowe obowiązki. W okresie przedstrefowym zajmowałem się rozpropagowaniem informacji o konferencji na terenie Mysłowic. W trakcie swoich działań znalazłem się w sytuacji, której się nie spodziewałem zgłaszając swoją gotowość do tej służby.

Zostałem zaproszony na spotkanie niekatolickiej wspólnoty. Znalazłem się w nieznanym miejscu, wśród osób, których nie znałem, o których wiedziałem tylko tyle, że ich wiara różni się od mojej. Pamiętam, że czułem stres, ale przedstawiłem się, powiedziałem dlaczego do nich przyszedłem, zaprosiłem ich na wydarzenie. Słuchali z życzliwym zainteresowaniem. Kiedy myślałem, że to już koniec, zaskoczyli mnie pytaniem: „a jak to się stało, że Ty się nawróciłeś?”. Nie spodziewałem się takiego pytania – przecież byłem tam zaprosić ich na konferencję, a nie opowiadać o sobie. Nie miałem wtedy jeszcze za sobą doświadczenia dzielenia się swoim świadectwem z innymi. Czułem jednak, że aby moja obecność tam miała sens, muszę być wobec swoich gospodarzy zupełnie szczery. Na pewno byłem wtedy czerwony jak rak, ale opowiedziałem im o swoim nawróceniu. Słuchali z zainteresowaniem, uśmiechali się, czasem zadawali pytania, aby lepiej zrozumieć o czym mówię. To był przełomowy moment, który sprawił że poczułem się zaakceptowany i obdarzony zaufaniem. Pamiętam, że kiedy wychodziłem ze spotkania czułem dużą radość i satysfakcję, że Bóg posługuje się mną w taki sposób.



Wspólnoto Dom Ojca – to opowieść o Was. Być może to czytacie – dziękuję Wam jeszcze raz za ubiegłoroczne spotkanie i mam nadzieję, że skorzystacie z naszego zaproszenia w tym roku. Niech Was Bóg błogosławi!

Autor: Krzysztof Noga– 37 latek z Mysłowic. W Metanoi od 1,5 roku, szczęśliwy narzeczony Karoliny.

Dziel się, udostępniaj, lajkuj! 😉