Blog

#NaszTeam: Jezu ufam Tobie

#NaszTeam: Jezu ufam Tobie

Nie ma tu znaczenia jak wyglądasz, jak się ruszasz, jak uwielbiasz, czy stoisz, czy klęczysz, czy flagujesz, podskakujesz, a może  kontemplujesz.  Każdy jest inny i każdy w tej inności jest równo ukochany przez Ojca. To jest wielkie bogactwo Kościoła, że jesteśmy tak różni. Inność w modlitwie nie powinna stawać się dla nas źródłem konfliktu, ale powinna być dla nas źródłem inspiracji i natchnienia do drogi, która jest przed nami i głęboko w to wierze, że jest w pełni przez naszego Boga pobłogosławiona.

2011 rok był dla mnie czasem paru ważnych i  trudnych decyzji. Po ponad 10 latach bycia zaangażowanym członkiem wspólnoty sosnowieckiej, razem z mężem podjęliśmy decyzje o odejściu i poszukaniu innego miejsca do wzrostu duchowego. Był to też czas bardzo bolesnej straty, której jako małżonkowie doświadczyliśmy.  W tym wszystkim- trudzie, smutku, ale także nadziei, towarzyszyło mi pragnienie bycia w grupie ludzi kochających Boga i siebie nawzajem. Ludzi pełnych pasji, zaangażowania. Bardzo potrzebowałam poczuć się jak w domu, w miejscu, w którym mam wielbić i służyć Bogu oraz ludziom. Pamiętam, że w tym okresie dużych trudności podczas modlitwy, niezmiennie powtarzałam jedno zdanie, które dawało mi wytchnienie: Jezu ufam Tobie

W tamtym czasie nie wiedziałam gdzie mam się udać, gdzie szukać tego czego moje serce pragnęło i czego potrzebowało. Minęły 3 lata, kolejne konferencje Strefa Zero, w których z mężem braliśmy udział jako uczestnicy, kolejne wybuchy pragnienia bycia w jedności, w Kościele. Pojawiały się kolejne pytania czy po takiej rozłące jestem w stanie zaangażować się na tyle, na ile chciałabym być. Coś w tym jest, że trudne momenty stają się bardzo często przełomowymi…w 2016 roku zostaliśmy z mężem rodzicami po raz drugi.  Nasz syn na skutek choroby przebytej w wieku 3 tygodni, doznał porażenia układu nerwowego. Nie zagrażało to jego życiu, ale nieustający trud jaki wtedy przeżywaliśmy w związku z jego przeżywaniem tej choroby, doprowadzał nas- każdego osobno, ale też jako małżeństwo- do kryzysowych sytuacji. Któregoś wieczoru podczas rozmowy powiedziałam do męża, że musimy właśnie teraz podjąć jakąś decyzję o przystąpieniu do wspólnoty ludzi wierzących. Może trochę aby ratować siebie, ale też- jak to widzę teraz- aby nie zmarnować tego, co Bóg kilkanaście lat temu włożył w nasze serca jako posługę dla Niego tu na Ziemi. Metanoia była dla nas praktycznie oczywistym wyborem.  Znaliśmy ludzi którzy tą wspólnotę zakładali, byli wśród nich ludzie nam bardzo bliscy, co tym bardziej zachęcało nas do wejścia w szeregi tej wspólnoty. 

W marcu 2016 roku w swoich sercach podjęliśmy tą decyzję i trwaliśmy w niej mimo rożnych perturbacji. W 2017 roku miałam możliwość posługiwać na Strefie w rejestracji. Może niektórym wydawać się, że to mało wdzięczna posługa, mało prestiżowa, ale tak nie jest. Wiem, że w tamtym momencie była to Boża droga dla mnie, aby poczuć się w Metanoi jak w domu. Nie jak najemnik, ale jak właściciel i gospodarz. Miałam ogromną radość mogąc służyć pomocą w rejestracji, we wykazywaniu drogi, udzielaniu najpotrzebniejszych informacji technicznych. Pamiętam , że uśmiech nie schodził mi z twarzy. Pomimo tego iż miałam wyznaczone dyżury rejestracji, moje serce i nogi chciały być tam cały czas. Wiedziałam, że tam spotkam ludzi, że tam będę mogła z nimi nawiązać większą relację, pogadać, podzielić się swoim doświadczeniem Boga. Nie pomyliłam się. Tyle rozmów ile odbyłam w tamtych dniach z ludźmi, nie odbyłabym pewnie nigdzie indziej.

Strefa Zero jest dla mnie miejscem spotkania ludzi którzy kochają Jezusa. Z tej miłości do Niego przybywają z rożnych krańców Polski, i nie tylko, aby wspólnie jako Kościół wzywać Jego imienia, wychwalać Go za dar jaki został nam dany- za życie i łaskę przebywania w Jego obecności tu na Ziemi. Nie ma tu znaczenia jak wyglądasz, jak się ruszasz, jak uwielbiasz, czy stoisz, czy klęczysz, czy flagujesz, podskakujesz, a może  kontemplujesz.  Każdy jest inny i każdy w tej inności jest równo ukochany przez Ojca. To jest wielkie bogactwo Kościoła, że jesteśmy tak różni. Inność w modlitwie nie powinna stawać się dla nas źródłem konfliktu, ale powinna być dla nas źródłem inspiracji i natchnienia do drogi, która jest przed nami i głęboko w to wierze, że jest w pełni przez naszego Boga pobłogosławiona. W tym roku spotkał mnie wielki zaszczyt. Zostałam zaproszona do grona osób, które organizują Strefę Zero i zostałam odpowiedzialna za rejestrację uczestników konferencji. Bycie w tym miejscu, z tymi ludźmi jest dla mnie odpowiedzią Boga na moje pragnienia bycia w jedności z żywym Kościołem, bycia we wspólnocie, ale też jest to dla mnie wypełnieniem obietnicy bycia w głębokiej służbie ku Jego chwale i czci. Wierzę i doświadczam tego, że aby stać się sługą Jezusa,  muszę być sługą dla innych- tu na Ziemi. Musze służyć nie tylko swojej rodzinie, mężowi i dzieciom, ale też każdemu napotkanemu człowiekowi.

Wyczekuje Strefy bo pragnę się z Wami spotkać, stanąć wspólnie przed Panem i dziękować za to co czyni i skąd nas sprowadza. Usłyszeć naszą wspólną modlitwę. W moim życiu  Jezus zawsze w niezwykły i często zaskakujący sposób posługiwał się ludźmi. To bardzo często przez nich przemawiał do mojego życia. Czekam na Strefę i cieszę się na nią i na Was. Ufam,  że jako Bracia i Siostry będziemy wspólnie tańczyć i radować się z Jego obecności.

W to wierzę. Przybywajcie!

Autor: Katarzyna Bedka – w Metanoi od dwóch lat, posługuje w służbie Kreatywnej.  Z szerokim uśmiechem wita przy wejściu ludzi przychodzących na niedzielne spotkania. Z wykształcenia socjolog, z zamiłowania fotograf. Całym sercem dba o domowe pielesze, odpoczywa przy refreshingu starych mebli. Towarzyska, otwarta i pomocna. Ma gorące serce dla Boga. Żona Marka, mama Antosi i Mateusza.

Dziel się, udostępniaj, lajkuj! 😉