Blog

Nasz Bóg jest więcej niż wystarczający!

Nasz Bóg jest więcej niż wystarczający!

Od tegorocznej Strefy Zero minęło już trochę czasu… emocje opadły, zmęczenie odeszło, a to co pozostało w moim sercu, kiedy ją wspominam, to ogromna wdzięczność, radość, wzruszenie i pewność tego co pisałam jakiś czas temu – Bóg jest więcej niż wystarczający! Jest wierny do końca! Nie ma dla niego rzeczy niemożliwych, nie ma takich gór, których nie dałoby się przejść razem z Nim!

Moje zadania to głównie administracja, rejestracja, organizacja projektów, kontakt z naszymi partnerami, wystawcami, uczestnikami i wiele wiele innych spraw. Na samej Strefie Zero w tym roku zajmowałam się rejestracją oraz odpowiadaniem na bieżące potrzeby i sprawy, które wychodziły w trakcie konferencji. A  w tym roku mieliśmy naprawdę sporo sytuacji kryzysowych i takich które, próbowały zatrzymać Strefę lub trochę zamącić, ale nie mogły, bo wolontariusze dali swoje 100% w swojej pracy i Bóg dał swoje nieskończenie wiele procent aby Strefa się odbyła 🙂

Niedługo przed Strefą poruszyły mnie bardzo słowa z listu do Efezjan:

“[Niech da] wam światłe oczy serca tak, byście wiedzieli, czym jest nadzieja waszego powołania, czym bogactwo chwały Jego dziedzictwa wśród świętych i czym przemożny ogrom Jego mocy względem nas wierzących – na podstawie działania Jego potęgi i siły. Wykazał On je, gdy wskrzesił Go z martwych i posadził po swojej prawicy na wyżynach niebieskich, ponad wszelką Zwierzchnością i Władzą, i Mocą, i Panowaniem, i ponad wszelkim innym imieniem wzywanym nie tylko w tym wieku, ale i w przyszłym. I wszystko poddał pod Jego stopy, a Jego samego ustanowił nade wszystko Głową dla Kościoła, który jest Jego Ciałem, Pełnią Tego, który napełnia wszystko wszelkimi sposobami.” Ef 1, 18-23

Do samego końca trzymałam się tego słowa, ogłaszałam je nad Strefą Zero, nam Metanoią i nad swoim życiem. Wiedziałam w duchu, że Bóg objawi swoją potęgę i moc, i wiedziałam, że miejsce, w którym mnie postawił to najlepsze miejsce na świecie, to moje powołanie i przywilej dla mnie.

Każda Strefa Zero jest inna i na każdej mam inne doświadczenie Bożej obecności, relacji, spotkania z ludźmi. To co urzekło mnie i poruszało moje serce do głębi to nasza ekipa wolontariuszy. Widziałam ich pracę, słyszałam przez trzy dni w słuchawce jak ekipy od konkretnych zadań działają i odpowiadają na potrzeby. Nie mogłam, i w sumie do tej pory nie mogę, wyjść z podziwu dla ich zaangażowania, pracy i ogromu serce jakie włożyli w przygotowania do konferencji oraz już w czasie jej trwania. Sposób komunikacji między nami był w tym roku dla mnie jakiś inny, wyjątkowy, dojrzały, przepełniony miłością do siebie nawzajem, troską, postawą uniżenia i usłużenia sobie wzajemnie.

Poczułam w tym roku wyjątkowo mocno siłę i dar wspólnoty. Na półtora tygodnia przed konferencja dowiedziałam się, że mam w ciele torbiel wielkości pięści, i że może w każdej chwili pęknąć co wiązałoby się dla mnie z pobytem w szpitalu. Zalecenie od lekarza – oszczędzać się, nie dźwigać, odpoczywać. To było dla mnie trudne. Przygotowania idą pełną parą, jest tyle pracy, ostatnia prosta przed nami, tyle kwestii mam do ogarnięcia i mam się oszczędzać?! Przecież ja nie mogę sobie na to pozwolić – myślałam. Poprosiłam w tym czasie wstawienników i bliskich mi ludzi o modlitwę. Kiedy się modliłam wracały do mnie słowa psalmu 92:

Sprawiedliwy zakwitnie jak palma, rozrośnie się jak cedr na Libanie. Zasadzeni w domu Pańskim rozkwitną na dziedzińcach naszego Boga”. I walcząc z lękiem, który panoszył się w mojej głowie, myślałam wtedy: ok Boże, będzie dobrze, twoje słowo nie kłamie, chce się go uchwycić 🙂

Większość ludzi, z którymi pracowałam przy Strefie przy konkretnych zadaniach wiedziała o mojej sytuacji. Troska jakiej doświadczyłam z ich strony była ogromna. Pilnowali mnie żebym nie nosiła, nie dźwigała, żebym czasem na chwilę zatrzymała się z biegu i usiadła odpocząć, podawali wodę do picia kiedy sama zapomniałam o tym żeby pić i przynosili jedzenie. Doświadczyłam prawdziwej, pięknej, nie szukającej swego, miłości od mojej wspólnoty. Doświadczyłam bardzo namacalnie tego czym jest “umywanie nóg”, o którym mówił Jezus, oni umywali mi nogi każdym objawem troski. Kiedy biegałam załatwiając kolejne sprawy podczas Strefy co chwile popłakiwałam ze wzruszenia, że okazują mi taką miłość. Doświadczyłam Bożej obecności, miłości i Jego ogromnej mocy poprzez wspólnotę.

Doświadczyłam też wiele ciepła od uczestników. Podczas samej rejestracji ale nie tylko. Ludzie podchodzili do mnie w trakcie tych dwóch dni i mówili jacy są poruszeni, wdzięczni za naszą pracę lub dzielili się świadectwami jakie zadziały się po poprzedniej Strefie Zero – to daje niezłego kopa by dalej działać, by robić coś jeszcze lepiej na Chwałę Pana i by usłużyć w taki sposób ludziom 🙂 Mogłam też poprowadzić zamykającą modlitwę podczas ostatniego uwielbienia oraz pomodlić się wstawienniczo za ludzi co było już taką “wisienką na torcie” od Boga dla mnie.

Dwa tygodnie po Strefie Zero byłam na kontroli u lekarza – torbiel zniknęła, dużo szybciej niż mój lekarz przewidywał, szukał jej bardzo długoooo, ale nie znalazł 😀

Jestem ogromnie wdzięczna <3 i nie mogę doczekać się kolejnej Strefy Zero 🙂

“Ja zaś jak oliwka, co kwitnie w domu Bożym, zaufam na wieki łaskawości Boga” Ps 52,10

Autor: Basia Drąg – W Metanoi odpowiedzialna za sprawy organizacyjne projektów (m.in. wyjazdów, konferencji, posług). Prowadzi sklep internetowy wspólnoty oraz posługuje w Służbie Modlitwy jako wstawiennik. Z wykształcenia pedagog. Absolwentka I edycji Szkoły Liderów. Prywatnie żona Sebastiana i mama Joela. W czasie wolnym lubi pływać lub czytać dobre kryminały. Hobbystycznie wytwarza kosmetyki naturalne i szydełkuje.

Dziel się, udostępniaj, lajkuj! 😉